Bielsko Biała Wydział paszportowy

site
TRAP! || Layout ver. 15.0

Temat: Tanie państwo- likwidacja urzędu wojewódzkiego
Ja bym zwrócił uwagę na te fragmenty

"Delegatury Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Częstochowie oraz Bielsku-Białej
tak naprawdę, nie mają racji bytu. Są w nich wydziały Spraw Obywatelskich czy
Ochrony Środowiska, ale ich istnienie jest mocno wątpliwe. Tak naprawdę pełnią
one bowiem rolę skrzynek pocztowych, które przekazują dokumenty do Katowic, bo
to tam zapadają wszystkie istotne decyzje (...) Zatrudnienie w obu delegaturach
aż 200 osób na pewno było jednak przesadą. Praktycznie, szary obywatel bardzo
rzadko korzysta z pomocy urzędników wydziałów zamiejscowych Urzędu
Wojewódzkiego (...) Ewentualna likwidacja oddziałów zamiejscowych ŚUW nie
oznacza oczywiście likwidacji w Bielsku i Częstochowie placówek, upoważnionych
do wydawania paszportów."

zgodnie z artykułem (nie mam wiedzy czy to wszystko jest prawdą) te delegatury
wydają się zbędne, i trzeba się liczyć z tym, że "tanie państwo" czy inne
programy redukujące armię urzędników, które zapewne większość wyborców popiera,
to likwidacje niektórych urzędów w naszym mieście
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,53,31612400,31612400,Tanie_panstwo_likwidacja_urzedu_wojewodzkiego.html



Temat: SB na Podbeskidziu
SB na Podbeskidziu
SB na Podbeskidziu
Do Mirka

On odpowiadał za współpracę SB z WSW w działaniach przeciwko opozycji.
sb na podbeskidziu
HistorykXXL
10. 26-05-2007 12:44
SB na Podbeskidziu
Czy macie na myśli płk SB Tadeusza Kowalskiego? Z informacji, które wymagają
potwierdzenia w odrębnych źródłach wynika, że ktoś taki był szefem
kontrwywiadu SB w woj. bielskim i szefem wydziału paszportowego w Urzędzie
Wojewódzkim w B-B. Kowalski był kolegą Jerzego Siejka z SB i Edwarda Pieli z
KM PZPR (obecnie KOMES).
Innym ważnym esbekiem był kpt. Zbigniew Bularz, który odpowiadał za zakłady
włókiennicze w Bielsku-Białej (kajakarz, mieszkał w Czechowicach-Dziedzicach).
Kolejny do wyjaśnienia to nijaki Bizoń związany z Kazimierzem Janoszem (tym od
afery żelazo) przejął po nim firmę "Spoart" w Bielsku. Następny do wyjaśnienia
to Piotr Wawrzeszek podporucznik SB. W Cieszynie szefem SB był nijaki Michał
Dawidziuk obecnie mieszka w Bielsku, pomagał mu w rozpracowaniu opozycji
Ryszard Cholewa oraz Wiesław Piotrowiak z Biura Paszportowego.
Zgłoś błąd/powiadom Administratora
sympatyk opozycji antysocjalis
11. 26-05-2007 15:18
SB na Podbeskidziu
O pułkowniku nic nie wiem, ale jest możliwe, że taki był. Natomiast porucznik
Kowalski był oficerem pionu III SB albo na ul. Rychlińskiego, albo w
komisariacie rejonowym na ul. Kamińskiego. Zajmował się kooperacją z WSW oraz
tzw. zabezpieczeniem placówek handlu wewnętrznego. Tak przynajmniej słyszałem.
tinyurl.com/5q9ync

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,28,81265146,81265146,SB_na_Podbeskidziu.html


Temat: Tanie państwo- likwidacja urzędu wojewódzkiego
wikin napisał:

> Ja bym zwrócił uwagę na te fragmenty
>
> "Delegatury Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Częstochowie oraz Bielsku-Białej
> tak naprawdę, nie mają racji bytu. Są w nich wydziały Spraw Obywatelskich czy
> Ochrony Środowiska, ale ich istnienie jest mocno wątpliwe. Tak naprawdę
pełnią
> one bowiem rolę skrzynek pocztowych, które przekazują dokumenty do Katowic,
bo
> to tam zapadają wszystkie istotne decyzje (...) Zatrudnienie w obu
delegaturach
>
> aż 200 osób na pewno było jednak przesadą. Praktycznie, szary obywatel bardzo
> rzadko korzysta z pomocy urzędników wydziałów zamiejscowych Urzędu
> Wojewódzkiego (...) Ewentualna likwidacja oddziałów zamiejscowych ŚUW nie
> oznacza oczywiście likwidacji w Bielsku i Częstochowie placówek,
upoważnionych
> do wydawania paszportów."
>
> zgodnie z artykułem (nie mam wiedzy czy to wszystko jest prawdą) te
delegatury
> wydają się zbędne, i trzeba się liczyć z tym, że "tanie państwo" czy inne
> programy redukujące armię urzędników, które zapewne większość wyborców
popiera,
>
> to likwidacje niektórych urzędów w naszym mieście

Panowie
Najpierw należy radykalnie uprościc ustawy i rozporządzenia ministrów na
korzyść obywatela, by po "beznadziejny" papierek lub błachą "sprawę" nie musiał
się "stawić" w Urzędzie Wojewódzkim (ekspozyturze- sic). Następnie, w
najkrótszym czasie zlikwidować w całej Polsce wszystkie ekspozytury Urzędów
Wojewódzkich. Nie będzie o co płakać.
Tylko, czy Bracia Kaczyńscy i PIS będzie miał wolę to zrobic ?.
Słynna zbitka słowna - " A teraz K....my", nie napawa nadzieją.
Z poważaniem Argos

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,53,31612400,31612400,Tanie_panstwo_likwidacja_urzedu_wojewodzkiego.html


Temat: Wielki koniec Urzędu Wojewódzkiego w Częstochowie!
Wielki koniec Urzędu Wojewódzkiego w Częstochowie!
Tak jak w tytule. Urząd Wojewódzki delegatura w Częstochowie w niedługim
czasie będzie zlikwidowany.

Koniec delegatur Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego?
Poniedziałek, 7 listopada 2005r.

Rząd premiera Kazimierza Marcinkiewicza, w ramach oszczędności budżetowych,
zamierza w niedługim czasie zlikwidować delegatury Urzędu Wojewódzkiego – w
tym dwie w naszym regionie – w Częstochowie oraz Bielsku-Białej. Oznacza to
likwidację około 200 etatów i realne oszczędności budżetowe. Jak jednak tą
decyzję przyjmą społeczności lokalne Podbeskidzia i Ziemi Częstochowskiej?
Delegatury Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Częstochowie oraz Bielsku-Białej
tak naprawdę, nie mają racji bytu. Są w nich wydziały Spraw Obywatelskich czy
Ochrony Środowiska, ale ich istnienie jest mocno wątpliwe. Tak naprawdę
pełnią one bowiem rolę skrzynek pocztowych, które przekazują dokumenty do
Katowic, bo to tam zapadają wszystkie istotne decyzje. Zatrudnienie w niej
takiej masy urzędników już dawno poddawane było krytyce, ale nikt nie chciał
odważyć się na ich likwidację.

– Obawiano się kosztów politycznych i protestów środowisk opiniotwórczych z
dawnych województw częstochowskiego oraz bielskiego – powiedział nam jeden z
wysokich urzędników Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. – Te dwa subregiony już
dawna narzekają, że po reformie samorządowej straciły podmiotowość, a wobec
likwidacji delegatur na pewno będą protestować.

Zatrudnienie w obu delegaturach aż 200 osób na pewno było jednak przesadą.
Praktycznie, szary obywatel bardzo rzadko korzysta z pomocy urzędników
wydziałów zamiejscowych Urzędu Wojewódzkiego. Praktyczne znaczenie mają one
właściwie tylko dla przedsiębiorców, którzy ubiegają się o skomplikowane
zezwolenia na działalność, przede wszystkim taką, która zagraża środowisku
naturalnemu. Publiczną tajemnicą było też, że kierownictwa tych delegatur
były bardzo silnie powiązanie politycznie i podlegały zmianom politycznym.

Ewentualna likwidacja oddziałów zamiejscowych ŚUW nie oznacza oczywiście
likwidacji w Bielsku i Częstochowie placówek, upoważnionych do wydawania
paszportów.

Źródło:
bielskobiala.naszemiasto.pl/wydarzenia/534246.html
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,55,31618667,31618667,Wielki_koniec_Urzedu_Wojewodzkiego_w_Czestochowie_.html


Temat: Rozmowa Polonusa na lotnisku w Warszawie
CO ZA BZDETY! Co za idiota takie historie pisze!
W kazdej plotce jest podobno jakies ziarno prawdy, ale wszytkich oszolomow
ktorzy za pomoca myszki, klawiatury i wszystkiego tego do czego one sa
podlaczone rozsiewaja idiotyczne bzdety - jak to tutaj - powinno sie na chwile
odgonic od komputerow (zeby ostygli) i w zamian dac do wyboru: miotle albo taka
klawiature od polamanego akordeonu zeby sobie "popisali".

Niestety, taka juz natura Internetu i e-maili, ze jak ktos cos potrafi
sformulowac z grubsza i bez bledow ortograficznych sygnalizujacych najczesciej
palanta, to moze to co napisza w 3 dni obleciec Ziemie i byc wymienione w
wieczornych wiadomosciach za tydzien jako najnowszy idiotyzm, ktory zeby nie
wiedziec jak dementowac to i tak dostanie nog i gdzies dalej poleci.

To tak jak z tymi plotkmi o WTC: spisku Zydow czy fotce turysty na tarasie WTC
z samolotem "A.A" o 500 m. od budynku w tle ponizej. Jakis glupek w Photoshopie
to zmajstrowal i oblatuje to Swiat jako... zreszta niewazne.

Nie wiem czy autorem powyzszej historyjki jest ten sam oszolom co podobnych
postow na www.forumpolonia.com (na szczescie wykluczyli go stamtad)
czy na forum www.dziennik.com/www/forum/index.htm ale to zapewne ten
sam klub filozofow domowych.

Mieszkam i pracuje w Stanach. Z Polski wyjechalem z kilku powodow i m.in.
wiejac przed wojskiem. I latam do Polski. W ostatnich paru latach zalatwialem
milion spraw w kilku naraz Urzedach Skarbowych, poczynajac od Peseli i innych
wynalazkow, ktorych nie bylo jak wyjezdzalem, nowy paszport itd i nigdzie nie
krylem sie z tym, ze mimo poslugiwania sie Dowodem Osobistym z meldunkiem w
Polsce mieszkam i pracuje gdzies indziej. WSZYSCY polscy urzednicy - od
celnikow i "wopistow" na granicach poczynajac na Urzedach Skarbowych konczac -
byli co najwyzej ciekawi jak sie w Stanach zyje, pracuje itd. NIKT mnie nie
pytal o zadne ksiazeczki wojskowe i inne podobne bzdury. Panie w Urzedzie
Skarbowym pytaly ile place podatow i jak wyglada rozliczenie. Byly po prostu
ciekawe.
Kilka spraw bylo nietypowych i wcale nie musialy byc zalatwione na moja korzysc
ale byly. NIKT, NIGDZIE nie sugerowal i nie oczekiwal lapowek, prezentow czy
kaw. Owszem moc przepisow i czasem sprzecznych ich interpretacji, wszystko
trzeba osobiscie wystac i wychodzic - niewiele - jak w Stanach na telefon czy
Internet ale poza tym ZUPELNIE normalnie.
Nowy paszport - po wizycie u b. uprzejmego Naczelnika Wydz. Paszportow w
Bielsku Bialej mialem za 2 dni, mimo ze powinno sie czekac dluzej. Wystarczylo
przyjsc w godzinach przyjec, pokazac bilet na samolot za pare dni i napisac 4
linijki podania.

Jedyne miejsce, gdzie spotakem sie z "oporem" to Wydzial Motoryzacji czy jaktam
sie to nazywalo, gdzie probowalem odzyskac zabrane mi przez Amerykanow polskie
prawo jazdy kiedy wydawali mi amerykanskie (dostac duplikat?). Pani w Urzedzie
grzecznie mi objasnila, ze owszem moge odzyskac ale najpierw musze zrobic
badania i... oddac jej amerykanskie! Bo przeciez nie moge miec dwoch...
Powiedziala dokladnie to samo co gosciu ilestam lat temu w Nowym Jorku.

Problem z takimi historyjkami jak powyzsza, to to, ze Polacy przylatuajcy z
zagranicy najczescie nie wiedza czy to moze byc prawda, Polacy z Polski tez nie
wiedza, bo ich to jakby nie dotyczy.

BYLEM, WIDZIALEM i jesli ten takst jest pomyslany jako zart: TO JEST TO GLUPI
ZART. Tak jak i jego autor.



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,44,408205,408205,Rozmowa_Polonusa_na_lotnisku_w_Warszawie.html


Temat: Rozmowa Polonusa na lotnisku w Warszawie
Gość portalu: Mirko napisał(a):

> W kazdej plotce jest podobno jakies ziarno prawdy, ale wszytkich oszolomow
> ktorzy za pomoca myszki, klawiatury i wszystkiego tego do czego one sa
> podlaczone rozsiewaja idiotyczne bzdety - jak to tutaj - powinno sie na chwile
> odgonic od komputerow (zeby ostygli) i w zamian dac do wyboru: miotle albo taka
>
> klawiature od polamanego akordeonu zeby sobie "popisali".
>
> Niestety, taka juz natura Internetu i e-maili, ze jak ktos cos potrafi
> sformulowac z grubsza i bez bledow ortograficznych sygnalizujacych najczesciej
> palanta, to moze to co napisza w 3 dni obleciec Ziemie i byc wymienione w
> wieczornych wiadomosciach za tydzien jako najnowszy idiotyzm, ktory zeby nie
> wiedziec jak dementowac to i tak dostanie nog i gdzies dalej poleci.
>
> To tak jak z tymi plotkmi o WTC: spisku Zydow czy fotce turysty na tarasie WTC
> z samolotem "A.A" o 500 m. od budynku w tle ponizej. Jakis glupek w Photoshopie
>
> to zmajstrowal i oblatuje to Swiat jako... zreszta niewazne.
>
> Nie wiem czy autorem powyzszej historyjki jest ten sam oszolom co podobnych
> postow na www.forumpolonia.com (na sz
> czescie wykluczyli go stamtad)
> czy na forum <a href="http://www.dziennik.com/www/forum/index.htm">www.dziennik
> .com/www/forum/index.htm</a> ale to zapewne ten
> sam klub filozofow domowych.
>
> Mieszkam i pracuje w Stanach. Z Polski wyjechalem z kilku powodow i m.in.
> wiejac przed wojskiem. I latam do Polski. W ostatnich paru latach zalatwialem
> milion spraw w kilku naraz Urzedach Skarbowych, poczynajac od Peseli i innych
> wynalazkow, ktorych nie bylo jak wyjezdzalem, nowy paszport itd i nigdzie nie
> krylem sie z tym, ze mimo poslugiwania sie Dowodem Osobistym z meldunkiem w
> Polsce mieszkam i pracuje gdzies indziej. WSZYSCY polscy urzednicy - od
> celnikow i "wopistow" na granicach poczynajac na Urzedach Skarbowych konczac -
> byli co najwyzej ciekawi jak sie w Stanach zyje, pracuje itd. NIKT mnie nie
> pytal o zadne ksiazeczki wojskowe i inne podobne bzdury. Panie w Urzedzie
> Skarbowym pytaly ile place podatow i jak wyglada rozliczenie. Byly po prostu
> ciekawe.
> Kilka spraw bylo nietypowych i wcale nie musialy byc zalatwione na moja korzysc
>
> ale byly. NIKT, NIGDZIE nie sugerowal i nie oczekiwal lapowek, prezentow czy
> kaw. Owszem moc przepisow i czasem sprzecznych ich interpretacji, wszystko
> trzeba osobiscie wystac i wychodzic - niewiele - jak w Stanach na telefon czy
> Internet ale poza tym ZUPELNIE normalnie.
> Nowy paszport - po wizycie u b. uprzejmego Naczelnika Wydz. Paszportow w
> Bielsku Bialej mialem za 2 dni, mimo ze powinno sie czekac dluzej. Wystarczylo
> przyjsc w godzinach przyjec, pokazac bilet na samolot za pare dni i napisac 4
> linijki podania.
>
> Jedyne miejsce, gdzie spotakem sie z "oporem" to Wydzial Motoryzacji czy jaktam
>
> sie to nazywalo, gdzie probowalem odzyskac zabrane mi przez Amerykanow polskie
> prawo jazdy kiedy wydawali mi amerykanskie (dostac duplikat?). Pani w Urzedzie
> grzecznie mi objasnila, ze owszem moge odzyskac ale najpierw musze zrobic
> badania i... oddac jej amerykanskie! Bo przeciez nie moge miec dwoch...
> Powiedziala dokladnie to samo co gosciu ilestam lat temu w Nowym Jorku.
>
> Problem z takimi historyjkami jak powyzsza, to to, ze Polacy przylatuajcy z
> zagranicy najczescie nie wiedza czy to moze byc prawda, Polacy z Polski tez nie
>
> wiedza, bo ich to jakby nie dotyczy.
>
> BYLEM, WIDZIALEM i jesli ten takst jest pomyslany jako zart: TO JEST TO GLUPI
> ZART. Tak jak i jego autor.
>
>

Mirko,

Nie wiem dlaczego ktos Ci w USA i w Polsce bzdury powiedzial w urzedzie. Urzednik wydzialu
komunikacji probowal zabrac mojej zonie prawo jazdy amerykanskie. Moja zona kategorycznie odmowila
i miala racje. Otoz po pierwsze Twoje amerykanskie prawo jazdy jest tez forma dowodu osobistego (karty
identyfikacyjnej) w USA i w zwiazku z tym nie moze Ci byc odebrane. Mozesz smialo sie klocic i pogadaj z
kierownikiem wydz. komunikacji jesli "biurwa" nie chce tego zrozumiec. Po drugie obywatelowi polskiemu
nie wolno jezdzic na prawie jazdy amerykanskim w Polsce w zwiazku z tym co taka pani zaproponuje jesli
odwiedzasz kraj ojczysty w czasie krotkiego urlopu i masz zamiar wypozyczyc samochod (niektore
wypozyczalnie wypozycza Ci samochod WYLAACZNIE ZA OKAZANIEM POLSKIEGO PRAWA JAZDY jesli
masz polskie obywatelstwo).

Po trzecie i co njawazniesze DOKUMENT NALEZY DO ORGANU WYSTAWIAJACEGO! W zwiazku z tym
nikt nie ma prawa Ci go odebrac poza tym organem (policja odbierajac przekazuje go temu organowi ale
tylko policja poza tym organem jest uprawniony do tego). To dotczy zarowno sluzb polskich jak i
amerykanskich. Amerykanie rowniez nie maja prawa Ci odebrac polskiego prawa jazdy jesli jestes
obywatelem polskim (niezaleznie czy masz obywatelstwo amerykanskie). Wlasnie na tej zasadzie
zrobilem amerykanskie prawo jazdy (okazujac moje polskie i zdajac egzamin tylko z teorii a nie z jazdy),
ale obecnie posiadam dwa prawa jazdy - polskie i amerykanskie (podobnie moja zona tylko ze ona
zrobila polskie prawo jazdy na podstawie amerykanskiego - tez tylko egzamin z teorii w Polsce - ustawa
regulujaca to obowiazuje od 1998 albo 1997 roku).


Mysle z powinienes ze sprawa zabierania dokumentow zwrocic sie do prawnika. Oboje z zona mamy dwa
prawa jazdy i to moja zona wybila z glowy odbieranie niestety niedoinformaowanemu inspektorowi w
czasie egzaminu i pozniej w wydziale komunikacji. To jest bzdura i lepiej zeby urzednicy zarowno w
Polsce jak i USA dowiedzieli sie o tym.


Prawo jazdy jest owszem wymieniane USA przy przenosinach ze stanu do stanu. Jednakze nalezy ono do
Motor Vehicle Services - agencji miedzystanowej - natomiast polskie prawo jazdy nie nalezy do MVS ale
do polskiego wydz. komunikacji (jesli jest wystawca) wiec nie maja prawa Ci go odebrac przy wyrabianiu
prawa jazdy amerykanskiego.



Pozdrawiam,
MaciekS

P.S> Acha i takie odbieranie jest bezprawne i mozesz to powiedziec urzednikowi. Jest to czesto
okreslane jako kradziez dokumentu - dokument nawet nie nalezy do Ciebie jak to juz pisalem tylko jest
wystawiany na Ciebie.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,44,408205,408205,Rozmowa_Polonusa_na_lotnisku_w_Warszawie.html



All right reserved.
©